Mając w pamięci zeszłoroczną masakrę błotną, która niemal uśmierciła mój rower, do Wielunia wybrałem się pełen obaw. Nie temu, że boje się brązowej mazi, ale dlatego, że złożyło się tak, iż jedyne opony , jakimi dysponowałem były semi slicki WTB Vulpine. Gdyby tylko prognozy się nie sprawdziły...ba! przesunęły się o kilka godzin, to minę miałbym raczej nietęgą. Na szczęście pogoda dopisała >>czytaj dalej<<