Testujemy: Orbea Alma 29 S Team 2011
news - rowery
niedziela, 17 lipca 2011 14:42

Alma 120x120

"I smak waszych ust, hiszpańskie dziewczyny, W noc ciemną i złą nam będzie się śnił. Leniwie popłyną maratonu godziny, Wspomnienie ust waszych przysporzy nam sił". Niestety gorące flamenco z Hiszpanką Almą S 29 Team jest już tylko wspomnieniem, ale za to wyjątkowym! Zapraszamy >>czytaj dalej<<

Team29er

P6138417-1Orbea Alma 29 S Team - rower w cenie samochodu.Hiszpańska Orbea tym mocnym akcentem postanowiła uderzyć w najdroższy segment rynku. Postanowiliśmy sprawdzić, ile ognistego temperamentu zaklęto w charakterystycznej karbonowej ramie i czy warto stać się właścicielem flagowego bolidu Orbei. Odpowiedzi wcale nie były proste...

Piotr Makowsk

Moje pierwsze wrażenie, gdy zobaczyłem rower, było mniej więcej takie – „O kurcze… Wygląd ma. Ale jakiś taki mały ten rower… Czy to na pewno mój rozmiar?” Na odbiór sprzętu umówiony byłem po drodze z pracy do domu. Całe szczęście, że maszyna przyjechała bez pedałów. Jadąc na takim rowerze w garniturze i z laptopem na ramieniu wyglądałbym, jakby to powiedzieć …, odrobinę niecodziennie, choć z drugiej strony rower do codziennych nie należy. Nie ociągałem się jednak długo i zabrałem cacko na testy. Naszą pierwszą wspólną podróż odbyliśmy metrem. Wykorzystałem ten czas na obserwację. "Dizajn" bez zarzutu. Hiszpanie nie pierwszy raz udowadniają, że zmysły estetyczne nie są im obce, a Alma S Team jest tego najlepszym dowodem. Płynne przejścia np górnej rury w rurki tylnego widelca, piękne krzywizny - to znaki rozpoznawcze Orbei. Takie same z resztą jak unikatowy zintegrowany system prowadzenia linek DCR (Direct Cable Routing), którego zadaniem oprócz zaprowadzenia ładu i porządku wśród kabli jest także zmniejszenie tarcia cięgien podczas zmiany biegów. Komponenty – z podziwu brak słów. Czujne oko od razu jednak wypatrzyło, że siodełko w prawdzie zacnej firmy, ale „tylko” smukłe, wyścigowe 130 milimetrów – będzie bolało.

I cóż my tu mamy dobrego?

  • Rama Orbea ALMA OMS 29
  • Widelec FOX 32 F29 QR15 100
  • Korby SRAM XX 26x39
  • Suport SRAM XX BB30
  • Stery Półzintegrowane ZS ORBIT 1 / 2
  • Kierownica ORBEA OC-III FLAT
  • Mostek ORBEA OC-III
  • Manetki SRAM XX
  • Hamulce SRAM XX
  • Tylna przerzutka SRAM XX
  • Przednia przerzutka SRAM XX
  • Łańcuch SRAM PC 1090
  • Koła MAVIC Crossmax 29
  • Kaseta SRAM XX 11-36 10 biegowa
  • Opony Hutchinson PYTHON TL READY 29x2
  • Pedały Brak
  • Sztyca ORBEA OC-III
  • Siodło Selle Italia SLR XC Gel Flow

P6138410

Wyposarzenie

To wywołuje rzeczywiście szeroki uśmiech na twarzy każdego, kto lubi tego typu zabawki. Bo czy można chcieć czegoś więcej niż niemal pełna grupa XX?

Żeby flamenco było komfortowe, Hiszpanie proponują nam znany i bardziej lub mniej ceniony widelec Fox F29 QR15, tu w wersji na sztywną oś 15mm, czyli coraz bardziej popularny standard w świecie Wielkiego Koła. Dla przypomnienia, to właśnie Fox w 2009 opatentował ten system twierdząc, że dzięki takiemu rozwiązaniu sztywność przedniego koła wzrasta od 15 do 25%.  Jednocześnie całość nie waży tony w porównaniu do osi QR20 i tylko nieznacznie więcej niż standardowe "9 milimetrówki". Wracając do amortyzatora, Orbea tylko nieco przyoszczędziła na nim. Prawdopoodbnie mamy do czynienia z OEM-ową wersją modelu FIT RLC 2010. Jedni kochają widelce Foxa za sztywność, trwałość, mnogość ustawień i niesamowite wybieranie małych nierówności. Drudzy narzekają zaś na progresywność powietrznej sprężyny i tym samym słabe wybieranie  w końcowej fazie ugięcia. Szkoda, że w tak wypasionym rowerze nie zdecydowano się na wersję z platformą terralogic oraz na model 2011 z bardzo charakterystyczną złotą powłoką górnych goleni - Kashima.

P6138409P6138426

Almę S Team wyhamujemy dzięki parze hamulców hydraulicznych XX, które charakteryzują się fantastyczną wręcz skutecznością. Producent zastosował 180mm tarczę z przodu i 160mm z tyłu. Skok dźwigni i modulacja i co najważniejsze - siła, bardzo mi pasowały. Wykonanie klasycznego OTB nie wydaje się na Orbei trudne, choć wolałem osobiście tego nie sprawdzać. Tylko jedno mi w tych hamulcach nie pasowało – straszny jazgot podczas hamowania. Nawet duże psy uciekały z podkulonymi ogonami…Cóż, widocznie nie ma róży bez kolców, choć z drugiej strony ktoś, kto dosiada Almy, to raczej nie jest niedzielny rowerzysta ścieżkowy…

P6138428P6138427

Oddzielna, piękna historia to napęd. Przód z dwiema tarczami (26 oraz 39 zębów) i karbonowo-aluminiowymi, bardzo sztywnymi korbami wygląda wprost kosmicznie. Orbea zdecydowała się na zastosowanie suportu w standardzie BB30, gdzie powiększone łożyska znacznie lepiej przenoszą obciążenia. Z tyłu dziesięcio rzędowa kaseta z zakresem od 11 do 36 zębów i wzorcowa wprost, choć bardzo charakterystyczna kultura pracy wspomagana przez manetki XX.

P6138429P6138415

P6138416P6138432

Koła MAVIC Crossmax 29 uzbrojone w opony Hutchinson PYTHON TL READY 29x2 to bardzo dobra sztywność i fantastyczny wygląd przy wadze (kompletnego koła) z przodu 1,85 kg i z tyłu 2,10 kg. Ten ceniony zestaw kół wyścigowych bazuje na sprawdzonym modelu Crossmax SL, choć w porównaniu do pierwowzoru Mavic powiększył rozstaw kołnierzy oraz wzmocnił sprzęgło - tu FTS-X, aby mogło sprostać obciążeniom generowanym przez koła 29. Wzmocniono łożyskowanie, szczególnie od strony bębenka (system QRM+). Oczywiście zastosowano sprawdzone szprychy z Zircalu a obręcze to słynny Maxtal. Crossmaxy 29 nie mogą nie mieć technologii UST. Tu warto wspomnieć specjalistycznym procesie wiercenia obręczy FORE, gdzie tylko zewnętrzna jest nawiercana i gwintowana. Obecność Pythonów nie jest przypadkowa - Mavic oficjalnie rekomenduje ten model, jako w pełni współpracujący z kołami Crossmax29.

Orbea, tak jak większość znanych marek, także i tu promuje komponenty sygnowane własnym logiem, co w naszym przypadku nie oznacza taniochy. Wręcz przeciwnie - karbonowa sztyca i kierownica są porządnie wykonane i rokują długotrwałe użytkowanie.

Za podpieranie naszych czterech liter odpowiedzialne jest kultowe siodełko Selle Italia SLR XC, tu w wersji Gel Flow, aby jednak wielogodzinne maratony nie były do końca drogą przez piekło. Więcej o tym modelu możecie przeczytać tu.

Rama

Rower rzeczywiście wygląda bardzo szlachetnie. Już na pierwszy rzut oka widać charakterystyczny czteropunktowy przedni trójkąt z szeroką i masywną dolną rurą. Jego nowa konstrukcja pozwoliła na zwiększenie sztywności (również bocznej) i zdolności do absorbcji nawet silnych uderzeń. Szeroka płaszczyzna dolnej rury dodatkowo pełni funkcję błotnika. Przeprojektowany został również trójkąt tylny, co pozwoliło między innymi skrócić go 3 milimetry poprawiając tym samym przyśpieszenie. Warto tu zwrócić uwagę na relatywnie sporą ilość wolnego miejsca  na tylną oponę - nie ma problemu aby włożyć jeszcze szersze ogumienie. Suport to wspomniany wcześniej standard BB30, który zapewnia większą sztywność, a więc lepsze wykorzystanie siły pedałowania oraz masę niższą o około 5 procent.

P6138424P6138418

Rama maszyny wytworzona jest w całości w technologii monocoque, czyli została stworzona z jednego kawałka karbonu pozbawionego łączeń. Zdaniem Orbea gwarantuje to wysoką sztywność skrętną oraz wysoką i niezmienną w czasie charakterystykę produktu. Przyczynia się też do tego (tym razem w kontekście różnej wagi kolarzy) zastosowany proces SSN oznaczający, że każdy rozmiar roweru jest projektowany indywidualnie, uwzględniając sztywność ramy i różną charakterystykę zawodników.  Orbea, co warto podkreślić na samym początku, udziela na ramę dożywotnią gwarancję (OLT – Orbea Life Time Warranty).

P6138419P6138420

Karbon GSB użyty w konstrukcji ramy jest wykonany z trzech rodzajów włókien określanych przez producenta, jako Gold (złoty), Silver (srebrny) i Bronze (brązowy). Mają one odmienne właściwości i ich wzajemne proporcje decydują o końcowych właściwościach ramy. Karbon G – to przede wszystkim bardzo wysoka sztywność i niska waga. Karbon S – zapewnia wysoką sztywność oraz dużą zdolność absorbcji drgań. Z kolei karbon B – daje zarówno absorbcje drgań jak i zapewnia niezmienność konstrukcji w czasie.

P6138414P6138425

Wrażenia z jazdy

Jak wiadomo rowery nie jeżdżą same, ale część z nich na wysiłek kolarza reaguje ospale, a część bardzo spontanicznie. Orbea Alma zalicza się zdecydowanie do tej drugiej grupy. Przetestowaliśmy to podczas maratonu w Rawie Mazowieckiej. Trasa w prawdzie nie należała do trudnych, ale jednak pozwoliła zweryfikować walory jezdne roweru. Co więc nam wyszło „w praniu”?

Krótki i sztywny tylny trójkąt bardzo efektywnie popycha rower do przodu. Aż chce się przyśpieszać. Nie bez znaczenia są tutaj też lekkie i sztywne koła Mavica. Prowadzą one maszynę bardzo pewnie i doskonale utrzymując żądaną trakcję. Dzięki niskiej masie dają się bardzo łatwo  napędzić. To nie przypadek. Stu milimetrowy Fox również świetnie się sprawdza, poprawnie wygładzając większe, a cudownie, mniejsze nierówności. Po zablokowaniu zaś staje się zdecydowanie sztywny. Jedyne, czego mu brakuje to manetki blokady skoku montowanej na kierownicy. Jej brak jest szczególnie dokuczliwy w trudniejszym technicznie terenie, gdy nie specjalnie mamy czas, aby sięgać ręką w kierunku korony amorka. Rower testowany był w zdecydowanie suchych warunkach i niestety nie miałem okazji przekonać się jak spisuje się błotnik „zaszyty” w dolnej róże przedniego trójkąta.

Na Almie świetnie się zjeżdża. Jest ona bardzo stabilna i zwrotna (zapewne dzięki nisko umieszczonemu środkowi ciężkości). Podczas pokonywania stoku w dół można się praktycznie zatrzymać, poprawić sobie kask, napić się czegoś i spokojnie rozejrzeć na boki szukając najlepszej ścieżki… Naprawdę, zrobienie stójki nie jest dużą sztuką. Nieco trudniej sytuacja wygląda na podjazdach. Rower nie tylko myszkuje, ale przy silnym naciśnięciu na pedały łatwo odrywa przednie koło. Oczywiście pomaga przesunięcie ciężaru ciała na nosek siodełka i redukcja przełożenia. Koło wówczas przestaje się odrywać. Tendencja do myszkowania jednak pozostaje.

P6138449P6138469

P6138456P6138461

 

Jeszcze raz chciałbym podkreślić doskonałą pracę dwudziestobiegowego napędu SRAM XX. Dzięki dziesięcio-rzędowej kasecie biegi zmienia się bardzo płynnie i można precyzyjnie pilnować właściwej kadencji. Redukcja przełożeń następuję w typowo sramowski, sztywny i głośny jak strzał z karabinu sposób. Jest przy tym wyjątkowo szybka i dokładna. Miałem pewną obawę, co do posiadania jedynie dwóch tarcz z przodu. Na trasę maratonu Mazovii to jednak w zupełności wystarczyło. W zasadzie cała została pokonana z blatu. Na małej tarczy podjechałem też wszystkie górki, z którymi w czasie dwutygodniowych testów przyszło mi się zmierzyć. Dla mnie dwa razy dziesięć od SRAM’a to świetna propozycja. Jedyne do czego można się przyczepić to sposób mocowania linki w nowych tylnych przerzutkach Srama. Kompletnie nie ergonomiczny, ale na szczęście czynnościami serwisowymi zajmował się w trakcie testu nasz nadworny mechanik.

Orbea Alma to typowa maszyna wyścigowa i trzeba się do niej trochę przyzwyczaić. Pierwsze wrażenie może być mylące. Rower wydaje się strasznie krótki, przez co pozycja jest dosyć wysoka, a mostek można oglądać „od przodu”. W połączeniu z nieco nerwową reakcją na silne „depnięcie” (kierownica wraz z przednim kołem chce uciekać do góry) wymusza to wysuniecie głowy daleko do przodu, zwłaszcza na podjazdach. Drążek sterowy jest wyjątkowo wąski jak na standardy 29, ledwo 600mm, ale może być to podyktowane rozmiarem ramy. Drobni  ściganci dosiadający Almę raczej nie dysponują ramion wielkości autobusu. Tym niemniej po okresie adaptacji rower okazuje się bardzo wygodny, również na długich trasach. Pominę tu bardzo subiektywną ocenę siodełka. Wprawdzie pracuje ono w sposób wyraźnie wyczuwalny wygładzając różne nierówności, jednak dla mnie jest zdecydowanie zbyt wąskie. Z pewnością niewielkie nierówności terenu wygładza obecność karbonowej sztycy. Przy okazji tego elementu warto pamiętać o mocnym dokręceniu zacisku siodła. Fabryczne ustawienie zaowocowało obsunięciem się sztycy o dobre kilka centymetrów, co w trakcie maratonu jest równoznaczne z porażką lub stratą wielu miejsc w klasyfikacji.

P6138447

Podsumowanie

Jak więc się w sumie jeździło na rowerze w cenie auta? Gdybym miał to ująć w jednym słowie, to powiedziałbym, że świetnie. Alma wprawdzie kosztuje nie mało, ale otrzymujemy maszynę gotową do jazdy. Czy warto zatańczyć flamenco z Almą S Team. Aaa, to już zależy od celu, jaki nam przyświeca no i oczywiście zasobności portfela. Hiszpańskie dziewczyny od zawsze się cenią. Niemniej startując na maszynie Orbea Alma 29 S Team w ostatnim maratonie na mecie zameldowałem się o 100 pozycji wcześniej niż poprzednio, mimo przygód ze sztycą… No oczywiście rower nie jechał sam, ale świadomość tego na czym się ścigam działała bardzo dopingująco - "byle szybciej do mety, oby nikt nie zarysował lakieru, uwaga na patyki! Koncentracja, pełna koncentracja!". Alma S Team ma topowy osprzęt - jakość pracy poszczególnych komponentów nie budzi najmniejszych zastrzeżeń, choć na pewno znajdą się tacy, którzy utopiliby Srama na rzecz Shimano i na odwrót. To samo dotyczy specyficznej hiszpańskiej geometrii, która w pewnym sensie łamie kanony, do jakich przyzwyczaiły nas rowery 29 calowe. Ponownie znajdą się zawodnicy, dla których nadpobudliwość Almy jest sensem istnienia, oraz tacy, którzy hiszpańskich inżynierów spaliliby za to na stosie. Wracamy do punktu wyjścia - to ty, drogi czytelniku ostatecznie decydujesz czy chcesz ostro zatańczyć z hiszpańską dziewoją.

» Wyślij komentarz
Email (nie będzie widoczny)
Nick
Tytuł
Komentarz
 podmiana znaków
Captcha Image Regenerate code when it's unreadable
» Komentarze
Nie ma tu jeszcze komentarzy.
 
Extreme Bike
VERGE Sport
ForumRowerowe.org - team29er.pl

Facebook

Sonda

Którą oponę Panaracera ma dystrybuować Velo?
 

team29er.pl - rama do 29er,koła 29er,mtb 29er,twenty niner,testy i opinie,amortyzator do 29er,wiadomości i komentarze ,opony 29er,29 calowe rowery,budowa roweru,rowery 29",części do roweru 29er,jak zbudować 29er,rower sklep internetowy,rower górski 29 cali


Współpraca: Portal-Firma.pl | FirmowaTablica.pl | Skuteczne pozycjonowanie w Google stron firmowych | Kurs pozycjonowania w Google stron firmowych