|
Z góry mowię, że nie jest to żaden hot nius, więc powinno obejść się bez przyspieszonego bicia serca. Bodźcem do zgłębienia tajemnicy chwalonego za wodą Evolve’a był wiszący od dłuższego czasu na alledrogo stary egzemplarz, na którego chętnego brak. Jego cena wydaje się być atrakcyjna, szał na koła 29” jest coraz większy, a on dalej widnieje na rzeczonym serwisie. W czym sęk?
Mateusz Nabiałczyk
Konstrukcja choć aluminiowa, to zdaje się być bardzo zaawansowana technologicznie, o czym świadczą wyszukane kształty i przekroje poszczególnych rurek. Do tego mamy dobry czterozawias, a całość też źle się nie prezentuje. Skok 100mm sprawia, że rower można określić mianem niezwykle uniwersalnego sprzętu...co u licha z nim nie tak?

Może geometria? No zobaczmy. Wszystko pięknie ładnie, rozpiętość rozmiarówki godna podziwu, ale...ogon 460mm, kąt główki 72,5*. Pierwszą liczbę oczywiście warto byłoby zmniejszyć, ale czy kąt główki to jeszcze wieksza wpadka? Na podjazdach może i gitara, ale podchodząc przekrojowo chyba rzeczywiście nie chciałbym śmigać na takim narwańcu. Czy to jedyny powód dla którego owy rower nigdy nie znajdzie wielu fanów w Polsce?
Kolekcja zawiera jedynie dobrze wyposażone maszyny, temu też cennik zaczyna się od 4 600$ i co prawda dostajemy za to grupę X9 i więcej, niż przyzwoite rurki i koła, to w dalszym ciągu jest to spora kasa. Jakby tego było mało, bez konieczności cudowania z transportem statkiem możemy sobie kupić na miejscu Cambera. Jeśli jednak ktoś zakocha się w tej maszynie, to zapewne sięgnie po topowy setup na XTR lub XX...lekko ponad 20 000 PLN, a co tam.

Niemniej każda zmora...i tak dalej, więc być może mój krótki wpis nie przyczyni się do podjęcia się przez kogoś z kraju dystrybucji Ellswortha, ale niech chociaż pomoże to (nie)szczęsliwemu sprzedawcy aukcyjnego rodzynka. » Wyślij komentarz
» 6 Komentarze
1"dystrybutor" z piątek, 10 luty 2012 17:17
O ile wiem Ellswortha sprowadza na zamówienie Michał Wandor z krakowskiego TWR.
2Komentarz z piątek, 10 luty 2012 17:45
a czy ten amor w rowerze z allegro to nie powinien byc w druga strone?
3Komentarz z piątek, 10 luty 2012 18:34
amor jest dobrze, manitou ma podkowe z tylu
4Komentarz z piątek, 10 luty 2012 18:38
Oj oj....a proszę się dobrze przyjrzeć etykiecie na lagach. Tak czy owak wszystko jest dobrze, ale i tak bardzo, bardzo wątpię aby znalazł się kupiec na taki rower.
5Komentarz z sobota, 11 luty 2012 00:03
Zorientowany na wspinaczkę raczej przestraszy się wagi ramy ( jest sporo na skali o ile pamiętam ) Na dół przy 72,5 nie jest ciekawie. Mam 71,5 i wolałbym mieć zdecydowanie mniej mimo iż generalnie wolę szybko i wysoko wjeżdźać niż zjeżdźać. Poza tym ten rower na papierze wygląda jakoś pokracznie ( ale tu już de gustibus.... )
6Komentarz z piątek, 17 luty 2012 22:07
Z tą wagą to nie przesadzajmy :-) Brzuch zrzucić, wzmocnić łydę, a nie mi tu marudzić, że parę gram ma więcej. Ellsworth to kultowa amerykańska marka, produkowana przez mega entuzjastów po to by służyły lata swoim właścicielom. Odchudzanie ram w nieskończoność kończy się tym, że rower znika na pół sezonu w czeluściach serwisu gwarancyjnego. Wolę bardziej solidny rower, który się nie rozkraczy w trakcie ostrej jazdy.
|