|
Zima znowu zaskoczyła drogowców...jak co roku. Wystarczyło ledwo kilka godzin aby spowodować paraliż komunikacyjny niemal w całym kraju. A przecież tylko trochę mocniej sypnęło śniegiem...O ile samochody stoją właśnie w kilometrowych korkach, to część osób przesiadła się na rowery. Ja też. Okazuje się jednak że dupcia kolarza potrafi równie dobrze zmoknąć od śnieżnej breji co od jesiennego deszczu. Czy można jakoś temu zaradzić?
Michał Śmieszek
29erowcy zawsze mają kłopot z ochroną górnej części ciała, gdyż duże koło ma to do siebie, że jest duże J a tym samym:
- Primo: „zaciąga” większą ilość wody, błota i innych świństw.
- Secundo: na tyle daleko wystaje, że NIEMAL każdy standardowy sportowy błotnik nie sięga wystarczająco daleko.
W rowerach 29 calowych jest to szczególnie uciążliwe, gdyż nie mamy alternatywy. Sportowe ramy MTB, poza nielicznymi przypadkami nie są wyposażone w gwintowane inserty pozwalające na montaż np. pełnych błotników a niewielkie prześwity wręcz uniemożliwiają ich stosowanie. Czy zatem zostaliśmy skazani na wieczną błotną skamielinę na plecach, mokre cztery litery, dżdżownice w zębach, przeziębione nerki, itd. Itp. Na szczęście nie do końca...gdyż rynek rowerowy nie znosi pustki. Niemiecka firma SKS już od kilku sezonów proponuje wyznawcom Wielkiego Koła jeden ze swoich flagowych kompletów do rowerów MTB - modele: Shock Blade (front) i X-Blade (tył) w wersji XXL J. Wyżej wymienione błotniki już wcześniej zdążyły zyskać sympatię i wysokie noty wśród rowerzystów śmigających na mniejszych kołach. Tym bardziej cieszy nas, że „Ordnung muss sein” i Niemcy nie zapomnieli o istnieniu rowerów 29 calowych.
Z FOLII
Chciałoby się rzecz tradycyjnie: „jaki błotnik jest każdy widzi”. O produktach SKS można powiedzieć tak jednak rzadko kiedy ponieważ Niemcy lubią się wyróżniać w tłumie. W klasie błotników plastikowych MTB zestaw należy do górnej półki cenowej. W tym przypadku jednak ich relatywnie wysoka cena przekłada się na widoczne gołym okiem i wyczuwalne pod palcami perfekcyjne wykonanie i wysoką jakość zastosowanego plastiku. Wierzcie mi, że mam porównanie, gdyż temat błotników przerobiłem wzdłuż i wszerz mojego tułowia. Tańsza konkurencja stosuje przeważnie tańsze materiały – o wiele mniej elastyczne i tym samym mniej odporne na wyginanie, łamanie, ciągnięcie, zgniatanie, wyrywanie – słowem rowerowe tortury. Nie znaczy to oczywiście, że otrzymaliśmy produkt idealny – dam sobie obciąć członki, że nie przetrwa wymyślnych tortur mojej półtorarocznej córci Dominiki...
Wyżej wspomniany materiał jest wyróżnikiem obu modeli i marki SKS, gdyż Niemcy stosują dwu-komponentowe tworzywo sztuczne. Końce błotników wykonane są z miękkiego, szarego plastiku, prawdopodobnie z domieszką silikonu. Reszta to już „typowe” czarne, matowe tworzywo ABS. Zestaw z daleka przykuwa uwagę nowoczesnym i masywnym wyglądem – przy projektowaniu musiał uczestniczyć miłośnik motocykli enduro, gdyż ich kształt wyraźnie wskazuje przeznaczenie do dynamicznej jazdy off-road niż jazdy po stołecznych ścieżkach rowerowych. Choć osobiście błotniki stosuję naprawdę rzadko choćby ze względu na niezbyt „rasowy” wygląd takiej plastikowej ochrony to tu muszę przyznać racje, że SKS-y nie psują sylwetki mojego Authora, a wręcz dodają mu agresywności. Zadziornego charakteru dodaje także pomarańczowy kolor obu mechanizmów zwalniających zaczepy.
Nie byłbym sobą gdybym nie zdecydował się pomierzyć SKS-a.
Wymiary SHOCK BLADE:
- · Cześć przednia błotnika: 23cm
- · Część tylna błotnika: 34cm
Wymiary X-BLADE:
MONTAŻ
Znakiem szczególnym produktów SKS jest między innymi prawie beznarzędziowy montaż. Nie inaczej jest w tym przypadku. To co wymaga użycia narzędzi to kołek rozporowy przedniego błotnika który musimy wcisnąć od spodu w rurę sterową amortyzatora i rozeprzeć go skręcając śrubę. Oczywiście w komplecie dostajemy kluczyk imbusowy 4mm, także nie musimy martwić się czy akurat mamy pod ręką przybornik lub warsztat. Warto nadmienić, że mamy do wyboru aż trzy różnej średnicy kołki oraz dwa rodzaje szyny mocującej różniące się kątem wejścia uchwytu zatrzaskowego Shock Blade’a.
Po zamocowaniu szyny do amortyzatora, jesteśmy w stanie w ciągu kilku sekund zamontować i zdemontować Shock Blade’a. Wystarczy tylko nacisnąć na pomarańczowy przycisk zwalniający uchwyt zatrzaskowy. Taka jest teoria. W praktyce obie czynności wymagają od użytkownika trochę finezji i delikatności, gdyż Schockblade nie zawsze chce od razu wskoczyć na szynę montażową. Pośpiech może zakończyć się wyłamaniem zapadek i "chwytaków", które przecież nie są z blachy!
X-Blade zakładamy również beznarzędziowo. Tu też SKS opatentował własny mechanizm mocujący, który jest znaną z innych modeli podgumowaną opaską materiałową i jej mimośrodowym napinaczem. Po wyciągnięciu odpowiedniej długości opaski musimy nią opasać sztycę i naciągnąć mimośrodowym uchwytem. Część z was pewnie zakwestionuje skuteczność takiego uchwytu. Nic bardziej mylnego. Podgumowanie opaski uniemożliwia zsuwanie się błotnika wzdłuż sztycy i bardzo ogranicza ruch na boki. Kluczową i jednocześnie nieco czasochłonną czynnością jest właściwe dobranie długości opaski. Nie powinniśmy również obawiać się wytrzymałości plastikowych elementów uchwytu. Są one wykonane ze wzmocnionego tworzywa ABS – możemy naprawdę mocno naciągnąć pomarańczową opaskę. X-Blade posiada regulację w dwóch płaszczyznach co pozwala na optymalne ustawienie skrzydła względem rodzaju ramy lub też wedle naszych upodobań. Miłym dodatkiem jest także ruchomy nos przedniej cześci błotnika, który pozwoli nam na schowanie go pod mechanizm V-brake lub rozprostowanie, co zwiększy ochronę przed wodą w tym fragmencie ramy.
Projektanci SKS poprawili wykonanie punktów regulacji pozycji X-Blad’a. W pierwszych „rewizjach” zaciski trzymające gwinty do śrub imbusowych były wykonane z tworzywa sztucznego, co przy częstych regulacjach mogło skończyć się zerwaniem gwintu. W obecnie produkowanych modelach ten element jest już metalowy. Inna sprawa, że większość z nas, użytkowników, ustawia błotnik w jednej pozycji i nie kombinuje jak „kuń pod górę”.
KABHI KHUSHI KABHIE GHAM – „CZASEM SŁOŃCE CZASEM DESZCZ”
Żal chwyta że test SKS nie mógł odbyć się w deszczowej scenerii filmu z Bolywood. Mieliśmy za to piękną polską pluchę, błocko i deszcz. Bez względu na cenę i różnorodność użytych tworzyw, od błotników oczekujemy, że będą spełniać swoje podstawowe zadanie – chronić przed brudem i złem tego świata. Jak pisałem we wstępie, w przypadku 29era jest to zadanie wyjątkowo niewdzięczne. SKS jednak jest „miszczem” pierwszego planu! Od razu zaznaczam, że użytkujemy zestaw sportowych błotników, w związku z czym nie ma mowy o 100% ochronie - obuwie oraz łydy będziemy mieli co najmniej mokre. Nie ma co płakać – zmianę odczujemy po pierwszych kilkuset metrach mokrej wycieczki. Zgodnie z zapewnieniami producenta, wyjątkowo duża powierzchnia robocza obu „skrzydeł” skutecznie zatrzymuje wszelkie niespodzianki wylatujące spod kół w czasie jazdy, bez względu na rodzaj i konsystencję. Krótko mówiąc: koniec z błotnistym „irokezem” na plecach, piachem i żwirem między zębami, i ślepotą spowodowaną warstwą syfu na okularach. Błotniki są lekkie jak na ich rozmiar – niecałe 350g komplet, co stawia SKS w czołówce. Zresztą moim zdaniem, akurat waga w tym przypadku ma marginalne znaczenie – mało kto ściga się z błotnikami J.
W ciągu ostatniego tygodnia natura „zaskoczyła” nas atakiem zimy! Spadło kilkanaście centymetrów śniegu a temperatura poleciała na łeb na szyję. Sks-y nie straciły nic ze swojej giętkości ani skuteczności. Uliczna solanka im nie groźna. Jedyną konieczną czynnością jest dokręcenie śrub ściągnięcie paska w tylnim błotniku, gdyż niska temperatura nieco poluzowała zaczep i błotnik zaczął się poruszać na przegubach.
PODSUMOWANIE
Krótka piłka. Sks-y wymiatają – pod każdym względem. Jest to jedyny komplet, który potrafi tak dobrze uchronić tułów posiadacza 29calowego smoka. Praktycznie nie ma sobie równych. Dyskusyjną konkurencją może być tylko zestaw plastikowych błotników sygnowany między innymi logiem Author – model X-BOW. Należy podkreślić że jest on dedykowany do kół 26” i tak naprawdę jedynie tylny błotnik nadaje się do kół 29”, gdyż jest ponadprzeciętnie długi i poprawnie wyprofilowany. Niestety, i to piszę z pełną odpowiedzialnością, pomimo ciekawej konstrukcji jest zrobiony z gorszego (czytaj mniej elastycznego) tworzywa sztucznego – konsekwencje są jasne.
Niemieckie błotniki wymiatają również kieszeń - i w gruncie rzeczy postrzegam to za jedyną słuszną wadę tego kompletu. Musimy liczyć się z wydatkiem ponad 150PLN, więc wielu z nas prędzej dopisze SKS-y na listę życzeń do Świętego Mikołaja niż wcześniej je kupi. Ale z drugiej strony lepiej wydać raz i mieć zdrowe nerki, czystą twarz i odblaskową kurteczkę. Ucieszy się partnerka, pralka, a w konsekwencji nawet portfel.
ZALETY:
+ wzorowe wykonanie
+ doskonała ochrona górnej części ciała
+ duże możliwości dopasowania do rodzaju ramy
+ szybki montaż i demontaż
WADY:
- cena
- montaż Shockblade wymaga odrobiny delikatności. » Wyślij komentarz
» 25 Komentarze
1Komentarz z czwartek, 09 grudzień 2010 11:36
bez przesady z tą dostępnością, od lat używam z tyłu Zefal Swana 28, z przodu jakąś Simplę z supermarketu o wymiarach takich jak wymienione, nawet z kroplowym poszerzeniem u dołu.... Ale rzeczywiście opisany zestaw jest starannie wykonany, być może trwalszy, szczególnie ważne jest tworzywo - tak by nie pękało na mrozie... Ogólnie to przedni błotnik warto na wyścigach dopinać do korony zipami, bo po przygodach potrafi się obluzować kołek, i nie ma czasu na mimecyje.
2Komentarz z czwartek, 09 grudzień 2010 11:45
I jeszcze jedna uwaga, przedni błotnik na wyścigach, wygląda paskudnie, opiera się aerodynamicznie itp. Wiele razy dostawałem w oko i jakoś to było, często pod okulary,a czasami było tyle błota że okulary chowałem do kieszeni, i ślady tego mam na rogówce, dodatkowo na maratonie w Nidzicy strzeliłem sobie wodą z kałuży ( maraton "suchy") zero piasku pod powieką - a po tym 2 tygodnie puchnięcia zapalenia, kropelek i zamglonego widzenia, dobry przedni błotnik dobra rzecz
3Komentarz z czwartek, 09 grudzień 2010 11:57
Sprawdziłem wg zdjęć, ta Simpla na przód, którą polecam nazywa się Hammer, tak jak pisałem u mnie jeździ nie tylko z kołkiem ale też z mocnymi zipami trzymającymi za koronę reby, dodatkowo musiałem zabezpieczyć kabel hydrauliczny hamulca bo pozostawiony luzem cieniował się o brzeg błotnika Pozdrawiam M
4"jakość" z czwartek, 09 grudzień 2010 20:32
Nadal będę się trzymał tego że z dostępnością jest do bani.. mówimy o błotnikach dedykowanych do 29 a nie takich które jako tako pasują. Sam używałem Simpli model Hammer 2. ale co tu dużo mówić...plastik i mocowania mają bardziej toporne. Dwa komplety rozwaliłem. Tak samo było z modelem Polisport/Author. - mocowanie potrafi pęknąć w najmniej oczekwanej chwli.. Co do aerodynamiki.....startuję także w maratonach i obecnie głównie w Mazovii..
5"CD" z czwartek, 09 grudzień 2010 20:37
w życiu nie przyszło mi do głowy żeby wystartować z błotnikami. Choć w żaden sposób nie krytykuję tych którzy to robią. :))). Jak mam się uwalić błotem to i tak się uwalę, z błotnikami czy bez. Wiadoma sprawa że w ekstremalnych warunkach żaden sprzęt nie podoła. W każdym razie jeśli chodzi o normalne traktowanie czytaj codzienne dojazdy do pracy, wycieczki do lasu w ostatnich dniach to błotniki zdały egzamin celująco
6Komentarz z czwartek, 09 grudzień 2010 23:12
Klaniam, Ja na codzien uzywam pelnych blotnikow SKS Chromoplastic Hybrid 700c 50mm. Dla opony 42c (takie mam w dojazdowce) sprawdza sie znakomicie. Oczywiscie jest kompletnie bez szans przy jakiemkolwiek papciu powyzej 47c. Na codzien tylko pelne blotniki, zadne pletwy, ogony i inne wynalazki nie umywaja sie. Hamburgery, firma Planet Bikes ma w swej ofercie pelne blotniki Cascadia o szerokosci 65mm. Ogarniaja opony do 2.3 cala. Szacunek... I.
7Komentarz z piątek, 10 grudzień 2010 01:08
Śliski - z obręczami też tak masz że muszą być podpisane 29" cali ? :-) Ogólnie to chodzi o to że nie trzeba wydawać 150 zł. Wystarczy skusić się na mrozoodporne zipy i Simpę. Swan w mojej starej wersji rzeczywiście wymagał modyfikacji bo sukcesywnie się uszkadza :) Dlatego tył wybrałbym taki jak w artykule, o ile nie suwa się na boki podczas maratonowej jazdy. A błotniki na wyścigu co to wstyd? Jak jest prawdziwy błotny maraton w górach? Po siedmiu latach od pierwszego startu ...
8Komentarz z piątek, 10 grudzień 2010 01:17
1. Obręcze nie muszą być podpisane 29 2. Nigdzie nie pisałem że jazda z błotnikami to wstyd. Po prostu mało kto bierze pod uwagę taką ewentualność. Pomijam drobny szczegół, że żaden producent nie udzieli gwarancji niezawodności produktu podczas zawodów, więc pisanie że coś się popsuło w trakcie zawodów jest chm....niepoważne; 3. Polak potrafi......patrz można jeszcze taniej niż simpla....rozcinasz 2lub 3 butelki PET 2l łączysz jes poxipolem a następnie zipami do sztycy lub jakkolwek...
9Komentarz z piątek, 10 grudzień 2010 01:17
startu nie mam już oporów (powietrza) przed błotnikami, głównie przednim bo oczy są mzd. najcenniejsze. Tył jest dobry jedynie kiedy na wyścigu jest sucho, gorąco, ale są kałuże mutanty. Mniej grzybów w pampersie :-) Na co dzień oczywiście polecam błotniki pełne, ale w rowerze na miasto. W terenie druty podtrzymujące w połączeniu z kijami w końcu robią bigos. Sam nawet w OK mam tylny pełny błotnik, i żałuję że nie mieści mi się przedni :-D
10Komentarz z piątek, 10 grudzień 2010 01:25
Ale sęk w tym że Sinpa ma takie same wymiary jak wymienione. jedynie gorsze mocowanie.... Nie wiem co jest niepoważne coś nie doczytałeś albo nie napisałem dość jasno? Jak po upadku błotnik się obróci wysuwając kołek.... wtedy lepiej mieć zipy...abo schować błotnik do plecaka jeśli jest na plecach, ja nie mam.
11Komentarz z piątek, 10 grudzień 2010 01:25
3. ....do sztycy podczepić..gwarantuję że też spełni swoje zadanie. Tylko czy za każdym razem chodzi o to żeby jak najtaniej, do tego bawić się w Mcgyvera? SKS zrobił produkt który spełnia swoje zadanie bez kombinowania. Szkoda oczywiście że cena nie przystaje do naszych zarobków. Jeśli SIMPLA zrobi podobnej jakości produkt to chylę czoła.. Jak napisałem na wstępie: używałem i SIMPLI POLISPORTU (vel Author X Bow). I jedne i drugie szlak trafił. SKS odpukać się jeszcze trzyma
12Komentarz z piątek, 10 grudzień 2010 01:34
trzyma... ok małe niezrozumienie....pisząc o kwestii odporności błotników w trakcie zawodów miałem na myśli moją osobą a nie Ciebie....Ty możesz robić co chcesz..:)))))...Pisanie w teście dotyczącym błotników, że te nie wytrzymały zawodów jest moim zdaniem nieporozumieniem (inna sprawa że jest akurat po sezonie i nawet nie miałem okazji startu)
13Komentarz z piątek, 10 grudzień 2010 01:41
wracając do zipów, wysuwających się kołków. Oczywistą rzeczą jest również to że trzeba sobie radzić...nie neguję. Tylko tez...nie po to kupuję jakiś produkt żeby jeszcze martwić się o to czy się trzyma - oczekuję że producent o to zadbał. W moim przypadku kołek od SIMPLI musiałem dodatkowo owinąć "duck tape'em" żeby się nie wysuwał. SKS na razie bardzo dobrze się trzyma mimo mrozów. Wierze że wytrzyzma. Wadą mocowania X-Blade jest to że nie można się z nim szarpać przy zakładaniu.- to napisałem.
14Komentarz z piątek, 10 grudzień 2010 01:54
To Twój artykuł? - ogólnie polemizuję tylko z tym cytatem "Jest to jedyny komplet, który potrafi tak dobrze uchronić tułów posiadacza 29calowego smoka. Praktycznie nie ma sobie równych." Simpa - nie licząc mocowania jest też elastyczna, w bagażniku auta wygina się o 90 stopni, a potem wraca do normy . Tylny błotnik z testu - w wersji 26 objechałem kiedyś na etapie trofi i przetrwał. Jeżeli padnie mi Zefal kupię na tył właśnie sks-a Pozdarwiam i ...odradzam wyklejanki, poważnie :-)
15Komentarz z piątek, 10 grudzień 2010 01:58
odradzam wyklejanki ... te ucinające komentarze mnie dobiją ha ile znaków obcina ciągle nie sprawdziłem,,,
16Komentarz z piątek, 10 grudzień 2010 02:06
No traf chce że to mój artykuł....Jeśli chodzi skuteczność ochrony to nadal nie zmienię zdania. Choćby dlatego że nie robiłem porównania błotników 26\" i 28\". Jako błotnik dedykowany do kół 28/29 moim zdaniem jest najlepszy. Ale przecie to tylko moja opinia. Nie każe teraz wszystkim biec do sklepu i wydawać 150PLN. Natomiast na pewno warto się zastanowić i już. VELO nic mi nie zapłaciło za ten art - to żeby uciąć ewentualne spekulacje
17Komentarz z piątek, 10 grudzień 2010 02:11
...Mnie też dobijają te komentarze. Pogadam z prezesem żeby to zmienić bo mnie kur....ca szczela jak mi się myśl w połowie urywa :) :) Wybierasz się na zimowy cykl do Zamany??
18Komentarz z piątek, 10 grudzień 2010 02:16
PS. Wersja 26 SKS na tył nie nadaje się do dużego koła, mogłem niechcący wprowadzić w błąd... jest za krótka... Nie denerwuj się moimi przytykami, skoro lata jeździłem skutecznie chroniąc się przed błotem bez sks to chyba mogę się nie zgadzać? Rzeczywiście warto jednak wybierać towary dobrej jakości i tu się zgadzamy... O velo nawet nie pomyślałem, ja naprawdę prosty człowiek :)
19Komentarz z piątek, 10 grudzień 2010 02:23
EEE no coś ty....akurat trafiłeś na człowieka który praktyczne się nie obraża..Pełen szacun. Poza tym chyba od tego jest to mini-forum żeby krytykować. :)))))). Ufffff.......Nie ma tego złego....od dziś mam rekord komentarzy pod swoim artykułem :))))))))))
20Komentarz z piątek, 10 grudzień 2010 02:34
Tak zimowe maratony to może być dobry sprawdzian dla błotników :) Napisałem PW na forum...a co do komentarzy to proponuję dwukrotnie zwiększyć limit liter bo jak widać strasznie przeciągle piszemy, no i skasować tą ścinkę ostatnich słów - dobre i to... Poczekajmy aż IwanMTB wynajdzie jeszcze 5 kolejnych manufaktur robiących najlepsze kultowe i niesamowite błotniki :-) to będzie kolejnych 20 komentarzy
21Komentarz z piątek, 10 grudzień 2010 13:13
:D:D:D:D:D Musi zima w Polszcze przycisnela mocarnie gdyz o takie pierdy jak blotnik krecicie Mega Flejma. Urechotalem sie po pachy :D Zeby was bardziej podjudzic powiem tylko ze u mnie 5st + i sucho :p Szacunek... I.
22"Mega flame" z piątek, 10 grudzień 2010 16:35
Oj Ivan......jestes tendencyjny. :)))). Pogadać sobie nie można..? Poza tym chodzi o rekord. BTW.....skoro wyskoczyłeś z tymi błotnikami pełnymi to może byś opisał coś więcej....osób które chętnie by założyły pełne jest sporo.. Pozdro....u nas znowu sypie
23Komentarz z piątek, 10 grudzień 2010 17:29
Aaa-tam odrazu tendencyjny... Ciezki dzien w tyrce poprostu, trzeba sie jakos rozerwac. Zrobie jakies zdjecia swojej Bestyji i wkleje linke coby mogo sobie Szanowne Kolezenstwo obczaic jak to-to wyglada. Co zasie tyczy tych wynalazkow z P.B. to widzialem jakies foty na MTBR ale nie bede tu Czakowal :p Ostatecznie to poprostu zwykle, pelne blotniki z "chlapaczem" tyle ze szerokosci 65mm :) Zaden Cud Mniemany... Szacunek... I.
24Komentarz z niedziela, 12 grudzień 2010 14:07
Klaniam, I obiecane foty. Odpowiednio: dwa profile, adapter hamulca tarczowego zrobiony na winie - z czego sie pod reke nawinie, sposoby obejscia braku punktow mocowania na podsiodlowce/seatstay'u i za mufa suportowa. http://yfrog.com/2opc121385j http://y frog.com/2tpc121386j http://yfrog.com/7hpc121387j http://yfrog.com/7hpc121388j http://yfrog.com/e vpc121389j Szacunek... I.
25Komentarz z piątek, 17 grudzień 2010 11:31
Nie dałem rady przeczytać tej całej dyskusji! ;) Ja mam z tyłu Zefal Flamingo plus doklejką na taśmę izolacyjną z kawałka starego błotnika. Co jakiś czas taśma się przerywa, ale naprawa to kilka sekund. Plecam przedłużanie :) Mocowanie nie trzyma najlepiej i czasem błotnik odchyla się na bok. Z Simpla się rozpadła więc do niej nie wrócę.
|