|
Ludzik Michelin jakoś nigdy nie przepadał za dużym kołem, choć przecież ten najsłynniejszy gumowy Francuz, oponiarski ekspert powinien przewodzić europejskiej elicie, zwłaszcza, że jego opony MTB zdobyły wiele nagród. Tymczasem nasz "Misiek" oferował do niedawna ledwo jeden model. Na szczęście coś drgnęło...
Michał Śmieszek
To "muśnięcie skzydeł komara" nazywa się Michelin Wild Race'R. Opona weszła do sprzedaży już w 2010 roku, więc nie ma się co podniecać. Co więcej, Francuzi poszli po najmniejszej linii oporu i nieco przeprojektowali udany bieżnik opony Dry2. Na szczęście "kopia" ograniczyła się wyłącznie do wzoru, a nie do dyskusyjnej jakości materiału, z którego przez jakiś czas słynęły Miśki.
Niestety za nowymi oponami ciągnęło się jakieś fatum, gdyż najwyraźniej producent sam nie wierzył w sukces własnego produktu i nie nadążał z dystrybucją. A to z kolei odbiło się czkawką na krajach takich jak Polska, traktowanych bardzo po macoszemu. Stwierdzenie być może krzywdzące, ale prawdziwe w kontekście opony, którą dostaliśmy do testów dopiero parę miesięcy temu. Sęk w tym, że projektanci z Michelin już mieli powyżej uszu słuchania o kopiowaniu starych wzorów i na sezon 2011 przygotowali kompletnie nowego "dzikiego ścigacza". A w nasze zgrabne ręce trafił model 2010...

Jestem jednak przekonany, że nie będziecie zawiedzeni tym lekko zdezaktualizowanym testem, gdyż oba modele funkcjonują obok siebie...aż do wyczerpania zapasów. Ale od początku...Michelin Wild Race'R jeszcze zwinięty i zakneblowany plastikowym zipem sprawia bardzo dobre wrażenie. Czuć i widać, że zastosowano konkretną ilość gumy...gumy, a nie "gumo-papieru". Ścianki boczne są wyraźnie bardziej mięsiste od twardego "czoła". Waga jednoznacznie potwierdziła powyższy opis - 690g! i nie ma przeproś. "Chmmm....Wild Race'R powiadasz"....tiaaa, fantazja w nazewnictwie niektórych ponosi bardzo daleko...niespełnione marzenia żabojada.

Bieżnik naszego dzikuska, prawie-kopia modelu Dry2 jest bardzo charakterystyczny, dosyć "gęsty" szczególnie w środkowej części, gdzie tworzy jednolitą powierzchnię. Poszczególne klocki nie są wysokie, ale też nie skrajnie niskie - tym samym oponę spokojnie klasyfikujemy w górnym przedziale rodziny "nisko profilowych". Bieżnik jest kierunkowy - producent zaleca odwrotne założenie w przypadku tylnego koła tak, aby opona wgryzała się w glebę. Po bezproblemowym montażu i konwersji na bezdętkę Misiek okazuje się być przyjemnie obłą oponą...baaa przy ciśnieniu 3.0 bara to relatywnie duży balon. Napis na boku sugeruje rozmiar 2.1". Suwmiarka nie daje się zwieść...- elektroniczny wyświetlacz pokazuje 54,62 mierzone "po klockach" i niecałe 54mm mierzone "po balonie". Niemożliwe...a jednak! Tu wypada powiedzieć, że Michelin należy do niewielkiego grona producentów, którzy nie zawyżają rozmiarówki. Duży plus za podtrzymanie tej opinii.

Według producenta "dziki ścigacz" najlepiej czuje się na szutrowych trasach, z niewielką ilośćią luźnego materiału, piachu etc. Oczywiście najlepiej jeśli warunki pogodowe będą suche, choć opona powinna sobie poradzić również w niezbyt gęstym i lepkim błocku.
Szukając potwierdzenia powyższych słów, oponę testowaliśmy w zmiennych warunkach terenowych. Z pogodą akurat wyszło różnie, tym bardziej, że tegoroczna jesień wyjątkowo oszczędza Polskę. Jest sucho i trzeba się troszkę namęczyć aby znaleć kawałek sensownego błota. Rozpędzanie poprawnie napompowanego Widlracer'a nie stanowi tytanicznego wyzwania. Rower przyjemnie nabiera prędkości - tzn nie wyplujemy płuc. Niemniej prawie 700g, nawet niskoprofilowe, to nadal więcej niż sporo lżejsza konkurencja z Niemiec, Włoch lub Tajwanu.
Skoro udało nam się ruszyć, to trzeba powiedzieć, że w kontekście masy, Michelin na asfalcie sprawuje się bardzo dobrze - utrzymanie zadanej prędkości także nie jest wyzwaniem. Najwięcej zalet Misiaczek pokazuje, gdy w miejsce asfaltu pojawia się leśna, dobrze ubita ścieżka...Trakcja jest po prostu wzorowa. Tak samo przyzwoicie obie opony sprawują sie na luźniejszym podłożu, kiedy istotna jest także kontrola kierunku. Tu przydaje się kierunkowy bieżnik na przedniej oponie. Na podjazdach Wild Race'R radzi sobie poprawnie. Proszę nie odbierać tego perioratywnie - przy odpowiedniej technice da się na tym wdrapać niemal na każdą górkę, tyle że trzeba pilnować szlaku, zwłaszcza kiedy ziemia mokra. Suche podłoże wzniesień jest za to doskonałą pożywką dla ostro zakończonych klocków.
 
Kłopoty z utrzymaniem przyczepności pojawiają się na wilgotnych liściach, korzeniach, gdzie twardy i gęsty bieżnik niechętnie przykleja się do śliskiej nawierzchni. Równie istotną kwestią co technika jazdy, jest dobór właściwego ciśnienia. Dzięki dosyć dużej "pojemności" własnej, Wild Race'R spodoba się cięższym użytkownikom ( + 95kg), gdyż umożliwi komfortową i efektywną jazdę na nieco niższym ciśnieniu, ale uwaga! w mojej opinii ten próg oznacza 2,5 bara, jeśli płuca mają pozostać na swoim miejscu, a przemieszczanie się ma być przyjemnością - nie walką.
Wyraźnie obły kształt w połączeniu z dobrze dobranym "wysokim" bieżnikiem po bokach gwarantuje zupełnie przyzwoitą kontrolę trakcji w zakręcie na niemal każdej suchej, luźniejszej nawierzchni. Raz jeszcze należy zachować rozsądek, gdy do lasu trafimy w jesienny wilgotny poranek, ponieważ tak jak na podjazdach tak i tu brakuje chwilami przyczepności.
Trwałość....chmmm...trudno ocenić jednoznacznie, gdyż obie gumy przejechały ledwo 1100km w niezbyt destrukcyjnych okolicznościach przyrody. W tym czasie żaden z klocków nie oderwał się niespodziewanie, ani też nie doszło do rozdarcia, za co obwiniam dobrze dobraną gumową mieszankę. Dla niektórych z Was taka opinia może być zaskoczeniem, gdyż różnie bywało z jakością "miśków".
Podsumowując krótko własne wrażenia, stwierdzam, że Michelin Wildrace'r 2010 vel Dry2 to w gruncie rzeczy bardzo dobra uniwersalna opona na co dzień. Definiuje to akceptowalna masa, oraz poprawna praca praktycznie w każdych napotkanych przeze mnie warunkach. Atutem jest bardzo dobra podatność na konwersję UST, nie trzeba wcześniej "rozbić" opony. W przypadku przeróbki na bezdętkę możemy pokusić się nawet na start w maratonie bez ryzyka bujania się na jego szarym końcu. Tym bardziej więc będą zadowolone z "Miśka" osoby traktujące rower zabawowo. bez wyścigowej napinki. Szkoda, że nie możemy porównać obecnie panującego nowego bieżnika Wildracer'a. Z opinii wyczytanych w sieci, Francuzi postawili jednak na obniżenie masy oraz zmniejszenie oporów toczenia, co z pewnością odjęło przedstawionej wyżej "uniwersalności". Nooo, ale w końcu nazwa "Wildrace'r zobowiązuje.
BTW....Wild Race'R 2011 wygląda tak:

(fot: www.29inches.com) » Wyślij komentarz
» 7 Komentarze
1Komentarz z piątek, 18 listopad 2011 23:24
Klaniam, Uniwersalna opona ktora kapituluje na widok wilgoci? To zart jakis jest czy co? Uniwersalna opona to jest IRD/Panas Fire. W blocie ciagnie, na szutrach ciagnie, kamienie go nie zmoga, w zakrety milo sie sklada. A asfalt? A kto to widzial na goralu szosowe kolarstwo uprawiac :D Ale co ja tam wiem... W koncu nog nie gole i nie scigam sie. Ehhh... Dla ludzi byscie cos zapodali a nie dla krosiarstwa tylko... Szacunek... I.
2"Uniwersalność" z piątek, 18 listopad 2011 23:44
Ivan, primo testujemy to co nam dadzą lub to co sami wydębimy. Secundo nadal twierdzę że to opona uniwersalna. Każda opona mniej lub bardziej boi się wilgoci i mokrych liści. Nigdzie nie napisałem o kapitulacji. Uniwersalność w moim mniemaniu polega między innymi na tym, że ktoś taka oponę założy sobie na co dzień i będzie "poprawnie" śmigał z w różnych warunkach drogowo-pogodowych. Pomijam kwestię, że przeważnie to co uniwersalne jest do dupy. Poza tym nie każdy ma las przez płot. Większość z nas i tak musi wpierw dojechać do tych wypasionych górskich szlaków, mazowieckich wydm, kopalnianych hałd. Trochę wyrozumiałości :) :)
3Komentarz z sobota, 19 listopad 2011 00:32
Sorry, ale dzis mam klimat "zero tolerancji" :P Las to mialem pod nosem jak pomieszkiwalem w Gdyni :( Teraz to tez musze sie przedzierac przez pola i asfalty zeby jakikolwiek terenik zahaczyc... Ciagle bede sie upieral ze Panas jest uniweralniejszy. 720g, uczciwe 2.1 cala i sprawdzony przez lata wzor bieznika... Szacunek... I.
4"CD uniwersalnośc" z sobota, 19 listopad 2011 02:34
Ależ czy ktoś twierdzi tu inaczej odnośnie Panasa. : :)...chociaż doszedłem do tego, że z oponami to jak z siodełkiem - wszystko zależy do punktu siedzenia. Tobie pasuje na co dzień cięższa opona, ja wolę niższy profil, który w dużym rozmiarze toleruje o wiele więcej niż w małym. A co do nawyków XC...nogi przestałem już golić, ale przyzwyczajenia pozostały i patrzenie przez pewien pryzmat. Żeby tylko dystrybutorzy więcej nam dawali., jak sam zauważyłeś, ale to temat na inną rozmowę...
5Komentarz z sobota, 19 listopad 2011 11:53
Hmm... Jeżeli ktoś dostał opisanego Misia z rowerem to czytając ten tekst może trochę się pocieszy :-) Nie sądzę żeby ktoś zdecydował się na zakup tego modelu o ile nie będzie wyprzedaży, nie w tej wadze, nie przy tej konkurencji. Bardzo ciekawie wygląda model 2012 aż bym od razu założył go do testów, rzadszy bieżnik powinien poprawić to zachowanie na mokrych liściach korzeniach.... A tak ostatnio to mam wrażenie że bez względu na oponę, trzeba toczyć się na tym co akurat jest na kole :-D i przywyknąć ... ( wokół Warszawy). W zasadzie dla normalnego człowieka optymalne są właśnie opony z mieszanki która wytrzymuje dłużej niż moje ulubione schwalbe, i na kilka lat można zapomnieć o łyżkach do opon. W moim rowerze "B" taka opona jest Motoraptor. Żaden cud, z drutem, nawet nie ciężka, 710 albo 690 g, i toczy się chyba od 2007roku w tym np trofi 2009 i inne góry, zawsze na tyle... i wcale się nie kończy...jeżeli
6"prośba" z poniedziałek, 21 listopad 2011 20:58
Witam... Jestem w trakcie rozglądania się za oponą godną nosić miano uniwersalną... Natrafiłem na oponę WTB Bronson. Czy ktoś miał okazje ją testować?
7Komentarz z czwartek, 15 grudzień 2011 16:46
Patrzę na WildRacera 2011 i jakbym widział Mountain King mk 1. Ciekawe jak toto jeździ.
|